AWANGARDA KRAKOWSKA

Historia Awangardy Krakowskiej wiąże się z nazwiskiem jej głównego teoretyka – Tadeusza Peipera. Tadeusz Peiper po powrocie z Francji do wolnej Polski założył własne czasopismo pt. "Zwrotnica." 

Tytuł "Zwrotnica" sugerował zmianę kierunku działań w dotychczasowym kształcie poezji.

Teoretyczne założenia Awangardy Krakowskiej sformułował Tadeusz Peiper w artykułach "Miasto Masa Maszyna". Program Awangardy Krakowskiej można zawrzeć w bardzo krótkim zwrocie, a mianowicie 3xM.
Tadeusza Peipera nazwano papieżem awangardy.

POSTULATY AWANGARDY KRAKOWSKIEJ 

✔️ Poeci skupieni wokół Peipera (i on sam) postulowali konieczność zmiany tematyki w poezji, czyli eksponowanie w twórczości tematu miasta, osiągnięć techniki i tłumu. 

✔️ Poeci uważali, że pochwała zdobyczy technicznych może mieć wręcz znaczenie manifestu i będzie postulować fizjonomie epoki urbanistycznej, czyli związanej z budową i rozwojem miast. 

✔️ Peiper domagał się od poetów wstydu uczuć. Poeci nawoływali do zerwania z nałogiem uczuciowości w poezji. Uważali, że poezja, w której ciągle mówi się o miłości i o uczuciach jest poezją przeintelektualizowaną i jest przeznaczona dla niedorosłych panienek, a prawdziwi ludzie z krwi i kości powinni czytać coś zupełnie innego. Uważali, że poezja, w której pojawiają się problemy miłości, tęsknoty, zazdrości, rozpaczy to poezja, która wypluwa uczucia.

✔️ Poeci Awangardy uważali, że świat należy stwarzać, czyli kreować, a nie odtwarzać. 

✔️Poezja nie powinna być wynikiem natchnienia, poezja musi być wyrazem intelektualnego wysiłku. Pojawia się kreacjonizm, intelektualizm i urbanizm. Poeta to doskonały rzemieślnik, a nie natchniony prorok. Powinien tworzyć tak, jakby nie istniała przed nim żadna tradycja oraz rozbijać schematy językowe i martwe układy słowne - Peiper nazywał to rozbijaniem tworzydeł. 

✔️ Poezja to tworzenie pięknych zdań. Zdanie utożsamiane było z pojęciem metafory, na którą Peiper kładł ogromny nacisk. Metafora zapewniała poezji kojarzenie na zasadzie asocjacji słów bardzo odległych znaczeniowo oraz była ekonomiczna.

✔️ Twórcy postulowali tworzenie wierszy nieregularnych, o niebanalnych rymach tzw. asonansach i konsonansach, czyli rymach oddalonych. 

Cechy idealnej awangardowej poezji to: kreacjonizm, intelektualizm, ekonomizm, ład, konstrukcja, rygor, dyscyplina, urbanizm.

TWÓRCZOŚĆ JULIANA PRZYBOSIA

Julian Przyboś był jednym z najwybitniejszych twórców Awangardy Krakowskiej. Poeta uważał wiersz pt. "Cieśle" za swój debiut poetycki.

📖 „CIEŚLE” Julian Przyboś 

Zmogły się prężne zwory,
łysły cięciem topory w:
klocki odęte, stożki ścięte,
bryły graniaste, belki kanciaste,
walce toczone, kule drążone,
kliny klaszczące, krężele-leje – – –
Skuły je klamry, jak palce, i trociny, jak kleje.

Ciosają w roboczej dwójce
rytmiczne, dębowe Ojce.

Poczęci w żywocie kuli,
rozpięci na żyłach linij,
rozcięci promieńmi bólu.

Jak deska na obu końcach
wzwyż – w dół się chybotająca,
chylą się na-prze-mianę
pękate grzbiety drewniane.

W zaciekłym, martwym uporze,
stężałym jak soki w korze,
kurczą łykowe muskuły,
które spoidła pokuły.

Prężą się w zworze sękatej
niezdarne dłoni kwadraty,
klekocą zwarte przeguby,
wiercą się wściekłe kadłuby.

Warknie kołowrót rozkuty,
wzniosą się szczerbate skluty,
runą schrypłymi zamachy
w sklepienia,
liny,
stalowe spiny,
gmachy.

Opak mordędze bez końca
nie pęknie przestrzenna cela.

Zbiegły się, zbiegły:
pęknięcia cięć, krzywizny,
zagięcia lin, blizny,
rozdarte łuki, starte znaki,
zygzaki, cięciwy,
złamane, sfalowane,
krzywe –
Napina je u szczytu w proste kropla słońca,
jak ogromna, pionowa, chybliwa libella.

Spiętrza się, wzdyma od nowa,
zaklęte wnętrze roztula
ślepa, potworna budowa:
KULA.

OPIS

Wiersz opowiada o dwójce drwali – cieśli, którzy pracują „w drewnie”. Pracują tak zaciekle, że sami krok po kroku upodabniają się do materiału, który jest dla nich tworzywem. Wiersz jest pochowałą pracy, trudu, budowania i tworzenia konstrukcji. Człowiek, ujarzmiając materię w wyniku obcowania z nią upodobania się do niej i staje się jej częścią. Materiał i rzemieślnik stają się jednością.

Przyboś pisze:

„W zaciekłym, martwym uporze,
stężałym jak soki w korze,
kurczą łykowe muskuły,
które spoidła pokuły.”

Ciała robotników są coraz mniej cielesne, grzbiety są drewniane, mięśnie łykowate. O efekcie pracy (a efektem ma być kula jako bryła doskonała) decyduje nie natchnienie, ale myśl i praca. Podkreśla to dobór słownictwa z dziedziny fizyki, geometrii, astronomii. Pojawiają się takie określenia jak: stożki, walce, cięciwy, krzywizny.

📖 „DACHY” Julian Przyboś

Wyżej!

Płaszczyzny kręte, piramidy pięter,
płaszczyzny wirujące, płaszczyzny wznoszące,
figurotwórcze.
Masywnej przestrzeni
skręt,
rodzących się miast
kurcze.

W żywym patosie konstrukcji, w geometrycznym wymiarze
wspina się, urastając, sześcienna dusza stolic.
Warczy windami rozmachu, zawisa na lewarze,
wskoczy! Na wieżach radia z materii myśl wyzwoli.

Spod konwulsyjnej sieci drutów się rozprzestrzenia,
bucha wściekłością linij, prostopadłością pionu,
triumfem wyniosłości rozpręża łuk sklepienia,
jak rozkosz łechce bezmiar igłą piorunochronu.

W chmurach zawiesza wierzchołki jak gigantyczne wahadła,
kołysze się – przystaje – osiada w formach narożnic.
Wyżej! Sztabami ramion roztrącę ulic gardła,
prężność rozkręcę palcami jako korbami opornic.

Jak elektryczność błyśnie, podskoczy murem w górę,
przestworem napęcznieje olbrzymi miasta kolos;
rozniesie wszystkie place, rozsadzi mas strukturę,
wypnie, jak lane przęsło, nieskończoności koło.

W fundament,
w żelazobeton posad
ruń
sztychami wiru!

Już
pęd
zębatych trybów
kół
wwierca się w fabryk brzuch.
W dół
rwie
rowami
szybów.

Świstem drgających świdrów,
oskardów ciętym kłem,
skrą,
mechanicznym łbem,
ciśnieniem: milion atmosfer,
uderz
w globu centralny
nerw!

I znów
prostotą zakrzepłych form
wydźwignij się do chmur, miarowy aparacie.
Nad hut czerwone hale, nad falujące blachy,
kiedy godzinę 6-tą syreny fabryk odhuczą,
płyń w zmierzch stalowy nieba i gwiazd zbliżone dale:
w dachy.

OPIS

Wiersz jest obrazem zantropomorfizowanego rodzącego się w bólu i trudzie miasta. Trwa walka techniki z naturą, której trzeba zwycięsko wydzierać przestrzeń. Miasto to kolos, który potężnieje i rozpręża się. Miasto pokazane jest jako imponujący żywy patos konstrukcji. Czasowniki, które pojawiają się tekście, są niezwykle dynamiczne. Pjawiają się słowa takie jak: rwie, pędzi, rozsadzi, rozniesie. Sugerują zwycięski pochód myśli ludzkiej i jej technicznej realizacji. W pejzażu nie widać człowieka, bo wypadłby on blado. Stałoby się tak dlatego, że miasto rodzi się samo i samo rośnie. Występuje pewnego rodzaju odwróceniem porządku.

Tytuł „Dachy” sugeruje, że miasto buduje się od dachu. Tekst jest skonstruowany w taki sposób, żeby czytelnik odniósł wrażenie, że miasto wychodzi i rodzi się z ziemi. Najpierw pojawiają się dachy pełne anten i to one rosną w górę, a potem widać pozostałą konstrukcję budynku. Występuje antropomorfizacja, ponieważ rodzące się miasto przypomina w jakimś sensie poród kobiety. W momencie, gdy rodzi się dziecko najpierw widać jego głowę.

Dodatkowo w wierszu zostało nagromadzone słownictwo techniczne.

📖 „Z TATR” Julian Przyboś 

Pamięci taterniczki, która zginęła na Zamarłej Turni

Słyszę:
Kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał.

To – wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska
i
gromobicie ciszy.

Ten świat, wzburzony przestraszonym spojrzeniem,
uciszę,
lecz –
Nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr.

To zgrzyt
czekana,
okrzesany z echa,
to tylko cały twój świat
skurczony w mojej garści na obrywie głazu;
to – gwałtownym uderzeniem serca powalony szczyt.
Na rozpacz – jakże go mało!
A groza – wygórowana!
Jak lekko
turnię zawisłą na rękach
utrzymać,
i nie paść,
gdy
w oczach przewraca się obnażona ziemia
do góry dnem krajobrazu, niebo strącając w przepaść!

Jak cicho
w zatrzaśniętej pięści pochować Zamarłą.

OPIS

Wiersz wchodzi w skład tomu pt. „Równanie serca”. Równanie serca oznacza uspokojenie serca.

Wiersz nie ma regularnej budowy stroficznej, ale można go zaliczyć do wierszy stychicznych (nieregularna liczba zgłosek w wersach od 1 do 15). Przyboś stawia na piękną konstrukcję zdań, które mają charakter metafor.

Przyboś pisze:

"nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr”

„kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał.” 

Trudna do ustalenia jest odmiana liryki. Z jednej strony jest bezpośrednia, bo pojawia się zwrot „słyszę”, ale równocześnie opisowa, bo początek wiersza jest nietypowym opisem górskiego krajobrazu.

Pojawiają się zwroty do adresata, metafory, oksymorony.

W tekście następuje odwrócenie perspektywy patrzenia. Przyboś tworzy wrażenie, że to ziemia strąca niebo w przepaść. W utworze występuje zabieg odwrócenia, który ma uzmysłowić ogrom przerażenia, oddać gwałtowne łomotanie serca.

Pojawia się również kondensacja znaczeń. Słowo „zamarła” odnosi się do:
- nazwy geograficznej,
- zabitej taterniczki,
- niemej przyrody tatrzańskiej, która zamarła w przerażeniu patrząc co dzieje się ze spadającą taterniczką.

Taki sposób obrazowania nazywany jest techniką odwróconej kamery. Można wyobrazić sobie, że spadająca głową w dół taterniczka obserwuje wszystko z takiej pozycji, jak gdyby trzymała w ręku kamerę. Kamera nagrywa oddalające się szczyty gór i skały. Sprawia to wrażenie, że oddalają się szczyty gór, a nie, że spada kamera.


Materiał dostępny dla uczestników Wielkiej Powtórki Maturalnej

Zbigniew Herbert to poeta, dramaturg i eseista. Podczas wojny uczył się na tajnych kompletach, rozpoczął konspiracyjne studia polonistyczne i brał udział w ruchu oporu we Lwowskiej AK. Po wojnie studiował prawo i ekonomie, czyli kierunki absolutnie niepoetyckie. W okresie socrealizmu nie publikował swoich tekstów ponieważ uważał, że świat dookoła jest tak zakłamany i moralnie brzydki, że nie powinien tego robić. Herbert debiutował stosunkowo późno, bo w roku 1956. Jego utwory były wydawane w niewielkich nakładach. 

📖 „Dlaczego klasycy” Zbigniew Herbert

w księdze czwartej Wojny peloponeskiej
Tukidydes opowiada dzieje swej nieudanej wyprawy

pośród długich mów wodzów
bitew oblężeń zarazy
gęstej sieci intryg
dyplomatycznych zabiegów
epizod ten jest jak szpilka
w lesie

kolonia ateńska Amfipolis
wpadła w ręce Brazydasa
ponieważ Tukidydes spóźnił się z odsieczą

zapłacił za to rodzinnemu miastu
dozgonnym wygnaniem

egzulowie wszystkich czasów
wiedzą jaka to cena

generałowie ostatnich wojen
jeśli zdarzy się podobna afera
skomlą na kolanach przed potomnością
zachwalają swoje bohaterstwo
i niewinność

oskarżają podwładnych
zawistnych kolegów
nieprzyjazne wiatry

Tukidydes mówi tylko
że miał siedem okrętów
była zima
i płynął szybko

jeśli tematem sztuki
będzie dzbanek rozbity
mała rozbita dusza
z wielkim żalem nad sobą

to co po nas zostanie
będzie jak płacz kochanków
w małym brudnym hotelu
kiedy świtają tapety

Herbert konfrontuje ze sobą dwie postawy. Jedną z nich jest postawa Tucydydesa, a drugą jest postawa generałów ostatnich wojen.

Tucydydes żył na przełomie V/IV w p.n.e. Był to czas wojny peloponeskiej, podczas której Tucydydes był jednym z strategów. W momencie, kiedy nie udało mu się obronić przed spartanami ateńskiej kolonii, dobrowolnie udał się na 20-letnie wygnanie. W monograficznym dziele pt. „wojna peloponeska” powściągliwie i lapidarnie przedstawiał swój los. W gąszczu opisywanych wypadków dzieje jego nieudanej wyprawy to epizod, w którym trudno można odnaleźć informacje, dlaczego poniósł klęskę.

Klęskę Tucydydesa Herbert nazywa „nieudaną wprawą”. Tucydydes jest przedstawicielem klasyków. Jego postawę charakteryzuje:
- powściągliwość,
- panowanie nad emocjami,
- męska dzielność,
- heroizm,
- godność,
- honor.

To Tucydydes reprezentuje uniwersalne i ogólnoludzkie wartości (a nie histeryczni generałowie ostatnich wojen). Takie właśnie wartości powinna przedstawiać sztuka. Jeśli nie można znaleźć ich w świecie współczesnym, należy zwrócić się ku klasykom.

Zbigniewa Herberta określa się jako przedstawiciela kierunku zwanego neoklasycyzmem. Krytycy zauważają, że z nurtem tym związany był tylko częściowo.

Neoklasycyzm charakteryzuje dążenie do poezji zintelektualizowanej, nawiązującej do tradycji, wykorzystującej elementy różnych kultur. W poezji powinna panować dyscyplina formalna i celowe, oszczędne użycie środków językowych.

Odwołując się do tradycji, Herbert pokazuje problemy współczesności, czyli prowadzi swoisty dialog z tradycją, konfrontuje wizje świata przedstawionego w dziełach sztuki z odległych często epok ze współczesną rzeczywistością. Ta współczesność wydaje się przerażająco banalna i konsumpcyjna.

📖 „Jonasz” Zbigniew Herbert

I nagotował Pan rybę wielką
żeby połknęła Jonasza

Jonasz syn Ammitaja
uciekając od niebezpiecznej misji
wsiadł na okręt płynący
z Joppen do Tarszisz

potem były rzeczy wiadome
wiatr wielki burza
załoga wyrzuca Jonasza w głębokości
morze staje od burzenia swego
nadpływa przewidziana ryba
trzy dni i trzy noce
modli się Jonasz w brzuchu ryby
która wyrzuca go w końcu
na suchą ziemię

współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć

uratowany
postępuje chytrzej
niż biblijny kolega
drugi raz nie podejmuje się
niebezpiecznej misji
zapuszcza brodę
i z daleka od morza
z daleka od Niniwy
pod fałszywym nazwiskiem
handluje bydłem i antykami

agenci Lewiatana
dają się przekupić
nie mają zmysłu losu
są urzędnikami przypadku

w schludnym szpitalu
umiera Jonasz na raka
sam dobrze nie wiedząc
kim właściwie był 
parabola
przyłożona do głowy jego
gaśnie
i balsam przypowieści
nie ima się jego ciała

Tytułowy bohater wiersza to biblijny prorok, który został wysłany przez Boga do Niniwy, aby przepowiedzieć miastu karę. Wbrew boskiemu polecaniu Jonasz wsiada na okręt płynący do innego miasta. 

Herbert zastanawia się jak zachowałby się współczesny Jonasz i pisze: 

współczesny Jonasz
idzie jak kamień w wodę
jeśli trafi na wieloryba
nie ma czasu westchnąć

uratowany
postępuje chytrzej
niż biblijny kolega
drugi raz nie podejmuje się
niebezpiecznej misji
zapuszcza brodę
i z daleka od morza
z daleka od Niniwy
pod fałszywym nazwiskiem
handluje bydłem i antykami

[...]
w schludnym szpitalu
umiera Jonasz na raka
sam dobrze nie wiedząc
kim właściwie był 
parabola
przyłożona do głowy jego
gaśnie
i balsam przypowieści
nie ima się jego ciała

Współczesny Jonasz nie nadaje się na bohatera przypowieści i nie zostanie uwieczniony w poezji. 

📖 „Apollo i Marsjasz” Zbigniew Herbert

właściwy pojedynek Apollona
z Marsjaszem
(słuch absolutny
kontra ogromna skala)
odbywa się pod wieczór
gdy jak już wiemy
sędziowie
przyznali zwycięstwo bogu

mocno przywiązany do drzewa
dokładnie odarty ze skóry
Marsjasz
krzyczy
zanim krzyk dojdzie
do jego wysokich uszu
wypoczywa w cieniu tego krzyku

wstrząsany dreszczem obrzydzenia
Apollo czyści swój instrument

tylko z pozoru
głos Marsjasza
jest monotonny
i składa się z jednej samogłoski
A

w istocie
opowiada
Marsjasz
nieprzebrane bogactwo
swego ciała

łyse góry wątroby
pokarmów białe wąwozy
szumiące lasy płuc
słodkie pagórki mięśni
stawy żółć krew i dreszcze
zimowy wiatr kości
nad solą pamięci

wstrząsany dreszczem obrzydzenia
Apollo czyści swój instrument

teraz do chóru
przyłącza się stos pacierzowy Marsjasza
w zasadzie to samo A
tylko głębsze z dodatkiem rdzy

to już jest ponad wytrzymałość
boga o nerwach z tworzyw sztucznych

żwirową aleją
wysadzaną bukszpanem
odchodzi zwycięzca
zastanawiając się
czy z wycia Marsjasza
nie powstanie z czasem

nowa gałąź
sztuki – powiedzmy – konkretnej

nagle
pod nogi upada mu
skamieniały słowik

odwraca głowę
i widzi
że drzewo do którego przywiązany był Marsjasz
jest siwe

zupełnie

Utwór mówi o właściwym pojedynku tytułowych bohaterów. Marsjasz to syren, który odważył się stanąć do pojedynku z Apollinem i został skazany na okrutną mękę. Pojedynek odbył się pod wieczór, a sędziowie przyznali wygraną Bogu.

Marsjasz został mocno przywiązany do drzewa oraz dokładnie odarty ze skóry, przy wszystkim okropnie krzyczał.

Apollo to typowy esteta i to, co działo się z Marsjaszem, wywołało w nim dreszcz obrzydzenia, dlatego odszedł. Nagle pod nogi upadł mu skamieniały słowik. Odwrócił głowę i zobaczył, że drzewo, do którego przywiązany był Marsjasz zrobiło się siwe. Apollo odszedł jako pokonany zwycięzca.

Wiersz jest dialogiem z tradycją oraz nieustannym dialogiem z czytelnikiem.

Herbert jest znawcą sztuki. Interesuje się nie tylko literaturą, ale również architekturą i malarstwem, o czym świadczą zbiory jego znakomitych esejów. Dowodzi, że istnieją ogromne i niezdobyte obszary sztuki. Sztuka kryje w sobie ogromne tajemnice, a to powinno być obiektem zainteresowania.

Kim jest bohater wierszy Herberta?

W tekstach wydanych nieco późnej (połowa lat 70-siątych) Herbert tworzy nowego bohatera. Jest nim Pan Cogito — pan myślący. Jest to potomek Kartezjusza. Mógłby zatem powiedzieć za Kartezjuszem „Cogito ergo sum”.

Pan Cogito to racjonalista, niechętny w przyjmowaniu, stawia sobie i światu ważne pytania. Wie, że pytania z pozoru proste wymagają zawiłej odpowiedzi. Bohater Herberta to dwudziestowieczny klasyk, który usiłuje odnaleźć harmonię w rzeczywistości pełnej chaosu. Może przedstawić światu swój umysł i wartości, którym jest heroicznie wierny.

Należy pamiętać, że utwór pt. "Pan Cogito" i jego przesłanie należy traktować jako testament duchowy Herberta i testament duchowy Pana Cogito.

Tomasz Judym to główny bohater powieści pt. "Ludzie bezdomni" Stefana Żeromskiego. Tomasz Judym od najmłodszych lat musiał radzić sobie sam. Mieszkał w domu swojego ojca, który był ubogim szewcem oraz pijakiem. Ojciec nie był w stanie zapewnić Tomaszowi oraz jemu młodszemu bratu Wiktorowi odpowiednich warunków do życia.

Judym mówi o sobie:

„Pierwszych lat byłem na posyłkach, froterowałem, czyściłem posadzki, myłem w kuchni garnki, rondle, nastawiałem samowary i latałem, latałem bez końca za sprawunkami.”

Jest to moment, w którym Judym zostaje zabrany z domu rodzinnego przez swoją ciotkę i trafia do domu publicznego, który owa ciotka prowadzi.

Judym mówi: 


„ Jeszcze dziś pamiętam ten dom, te schody kuchenne […]”

„Sypiałem zawsze w przedpokoju, na sienniku, który wolno mi było przywlec z ciemnego pasażyka za pokojem ciotki wówczas dopiero, gdy się już wszyscy goście od niej wynieśli. Kładłem się spać późno w nocy, a wstawać musiałem najwcześniej ze wszystkich.”

„Prał mię, kto chciał: ciotka, służąca, lokatorowie, nawet stróż w bramie.”

Wszystko to Judym musiał znieść, aby ciotka sfinansowała jego naukę, a potem studia w Paryżu.

Po studiach medycznych Judym wraca do Warszawy i otwiera praktykę. Równocześnie zaprasza lekarzy na swój odczyt u doktora Czernisza. Odczyt dotyczył krzewienia higieny osobisty wśród najuboższych warstw społecznych. Judym proponuje, aby lekarze pomagali najuboższym za darmo. Jego pomysł zostaje zbojkotowany przez środowisko lekarskie, a Judym staje się personą non grata (osobą niemile widzianą).

Judym ucieka z Warszawy do Cisów, gdzie ma prowadzić sanatorium, ale wdaje się w konflikt z dyrektorem zakładu leczniczego i musi opuścić Cisy.

Później spotyka swojego dawnego przyjaciela Korzeckiego i z nim wyjeżdża na Śląsk. Judym próbuje pracować jako lekarz w przyszpitalnej przychodni, ale nie ma w niej warunków do prowadzenia praktyki.

Co łączy Tomasza Judyma z bohaterami romantycznymi?

Przede wszystkim łączą go wewnętrzne rozterki i wahania oraz ciągłe pytania o cel i sens życia.

Judym jest niewątpliwie Prometeuszem. Upomina się o prawa, godność i dobro człowieka oraz buntuje się przeciw niesprawiedliwości świata. W swojej walce jest samotny. Zwraca się z apelem do innych, ale oni go opuszczają. Egoizm zbiorowy jest przeciwstawiony altruizmowi jednostki.

Patrząc na losy Judyma można ujrzeć symbole jego wewnętrznego rozdarcia, czyli dwa dzieła sztuki, które przykuwają jego szczególną uwagę, kiedy przebywał w Paryżu, czyli Posąg Wenus z Milo oraz obraz pt. „Rybak”.

Symbolem rozdarcia jest także dom. Z jednej strony Judym pragnie piękna i miłości, a z drugiej nieustannie dręczą go zmory przeszłości. Momentem przełomowym w życiu Judyma jest śmierć Korzeckiego. W tym momencie Judym utwierdza się w swoich poglądach i świadomie podejmuje decyzję porzucenia wszystkiego.

Judym to także pozytywista. 

Judym mówi:


„W owej chwili siły jego duszy spoczęły na czymś nieuchwytnym, jakby na dźwięku płynącym w przestrzeni, jakby na szeleście grabowych liści, który pośród drzew zamierał. Było to krótkie, radosne błogosławienie tajemnych potęg świata za owo święte prawo człowieka do pracy i za siły, za mocne barki, które do niej służą.” 

Judym kocha pracę i oddaje się idei pracy społecznikowskiej, pracy u podstaw i pracy organicznej.

Postać Judyma można rozpatrywać jako wcielenie bohatera z tłumu, który chce czegoś dokonać. Ma ogromne poczucie odpowiedzialności za krzywdy społeczne.

Judym to równocześnie proletariusz i inteligent. Proletariusz, bo wywodzi się z najuboższych warstw społeczeństwa. Inteligent, bo skończył studia w Paryżu i chciał prowadzić praktykę lekarską. Jako inteligent ma ciągłe dylematy. Zastanawia się do kogo tak naprawdę przynależy, po czyjej stronie powinien zostać i co powinno być dla niego najważniejsze. Ma świadomość przynależności do swojej własnej sfery, czyli do sfery najuboższych i czuje, że musi spłacić dług wobec wszystkich, którym nie udało się wyjść z tego zaklętego kręgu niemożności.

Tomasz Judym to także bohater modernistyczny.

Nasuwa się pytanie: Jeśli Tomasz Judym ma tyle cech romantycznych i tak dużo cech bohatera pozytywistycznego, to co jest w nim młodopolskiego?

Można stwierdzić, że młodopolskie jest przede wszystkim to, że Judym jest niekonsekwentny. Bohaterowie romantyczni, nawet jeśli ich idee nie miały szansy się zrealizować, to mimo wszystko uparcie dążyli do celu. Ponosili klęskę, ale próbowali osiągnąć swój cel. Bohaterowie romantyczni przeżywali nieszczęśliwą miłość, bo albo musieli tę miłość poświęcić dla dobra ojczyzny, albo ewentualnie kobiety ich porzucały.

Bohaterowie pozytywistyczni również mieli jasno wytyczone cele, realizowali je konsekwentnie i najczęściej im się udawało. Bohaterowie pozytywistyczni mieli na względzie przede wszystkim cele utylitarne, czyli mieli służyć społeczeństwu.

Judym jest niekonsekwentny, poddaje się przy pierwszym najmniejszym niepowodzeniu. Wszczyna awantury po to, aby zniweczyć wszystko, co udało mu się wcześniej dokonać. Porzuca swoją ukochaną Joasię, mimo że deklarowała, że rozumie jego idee, będzie go wspierała i będzie mu pomocna. Judym jej miłości nie chce i twierdzi, że musi być sam. Wszystko to powoduje, że ten bohater, mimo iż korzysta z dorobku bohaterów minionych epok, to jednak się od nich różni. 

Metaforyczne rozumienie tytułu "Ludzie bezdomni"

Tytuł powieści sugeruje, że będziemy czytali o ludziach bezdomnych. Oczywiście należy mieć na uwadze przede wszystkim metaforyczne rozumienie tego tytułu. 

Niewątpliwie bezdomny jest Judym. Jest bezdomny dlatego, że nie daje sobie rady ze zbyt emocjonalnym zaangażowaniem i ma moralne poczucie odpowiedzialności społecznej, a tej nikt nie chce zrozumieć. Jest osamotniony w działalności społecznej, czyli bezdomny. Dobrowolnie rezygnuje z małżeństwa, bo boi się tego, że stanie się typowym mieszczaninem. Judym odrzuca Joasię i to powoduje, że również ona staje się w sensie metaforycznym bezdomna.

Joasia to osoba o podobnym statusie społecznym jak Judym. Jest daleka od egoizmu. Największym marzeniem Joasi było zbudowanie własnego domu, jako oazy spokoju. Strata rodziców w dzieciństwie powoduje, że Joasia od zawsze czuje się samotna. Dziewczyna nie ma swoich korzeni i nie ma miejsca, do którego mogłaby przyjść i powiedzieć „ja jestem stąd”. Joasia jest jednak niezależna finansowo. Jest kobietą wyemancypowaną, wykształconą, samodzielną, o rozległych zainteresowaniach i postępowych poglądach. Nie ma jednak przyjaciółek i koleżanek, bo nie potrafi nawiązać relacji z innymi kobietami. 

Samotny i bezdomny jest również Korzecki, który pod maską ironisty i salonowca, kryje człowieka szlachetnego i uczciwego. W wielu aspektach jest on bardzo podobny do Judyma, czyli nie ma wygórowanych potrzeb, zadowala się małym mieszkaniem i jest bardzo wrażliwy. Dręczy go lęk przed śmiercią. Jako antidotum na swoje lęki znajduje podróże zagraniczne, ale nigdzie nie może zaznać spokoju. Mówi: „nie ma dla mnie miejsca na ziemi”. Korzecki czuje się samotny, zagubiony, wyobcowany co doprowadzi go do udanej próby samobójczej.

Jest jeszcze Wiktor Judym i jego rodzina. Wiktor to brat Tomasza Judyma, który żyje w fatalnych warunkach w Warszawie. Tam odwiedza go Judym i bracia nie potrafią nawiązać wspólnego języka. Wiktor emigruje do Szwajcarii po to, aby zapewni rodzinie lepszy byt. Później decyduje się wyjechać do Ameryki. Można powiedzieć, że on i jego rodzina w Ameryce również będą czuć się wyobcowani i osamotnieni. 

Podsumowując możemy stwierdzić, że żaden z bohaterów "Ludzi bezdomnych" nie może znaleźć swojego miejsca w świecie. Wszyscy bohaterowie uznają dom za wartość centralną w swoim życiu, ale wybierają jednak z różnych względów niepewny los tułacza.




Materiał dostępny dla uczestników Wielkiej Powtórki Maturalnej

Materiał dostępny dla uczestników Wielkiej Powtórki Maturalnej

Materiał dostępny dla uczestników Wielkiej Powtórki Maturalnej

Materiał dostępny dla uczestników Wielkiej Powtórki Maturalnej

Materiał dostępny dla uczestników Wielkiej Powtórki Maturalnej

Materiał dostępny dla uczestników Wielkiej Powtórki Maturalnej

Wielka Powtórka Maturalna

Dla Uczestników
Materiały dodatkoweFAQ