Polski PP — Maj 2023 (Formuła 2015)
Arkusz maturalny z języka polskiego, poziom podstawowy, sesja Maj 2023, Formuła 2015 (CKE) — test i wypracowanie, z odpowiedziami wzorcowymi z klucza CKE.
Maj 2023 · CKE
Zadanie 1
2 pktTekst 1.
Józef Tischner Dialog
Dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – już jest dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy. Miejsce to nie będzie już kryjówką, w której człowiek pozostaje sam ze swoim lękiem, lecz miejscem spotkania, zaczątkiem jakiejś wspólnoty, być może początkiem domu. Ileż przeszkód potrzeba niekiedy pokonać, by rozpocząć dialog! Ile cierpliwości, by go kontynuować! Trzeba nie tylko przezwyciężyć lęk i usunąć uprzedzenia, ale również wynaleźć taki język, który dla obu stron znaczy to samo. Nie może to być język grupowy ani tym bardziej język insynuacji, oszczerstwa czy nawet język oskarżeń.
Nie każda rozmowa człowieka z człowiekiem jest rzetelnym dialogiem. Rzetelny dialog sprawia prawdziwe rewolucje w życiu ludzi i społeczeństw. On jest jak wpuszczenie światła w mrok piwnicy. Bardzo często porównuje się prawdę do światła, które „oświeca każdego na ten świat przychodzącego”. Dialog – wnosząc światło – odsłania prawdę. Innymi słowy: przywraca rzeczom i sprawom ich właściwy wygląd.
Rzetelny dialog wyrasta z pewnego założenia, które musi być przyjęte – wyraźnie lub milcząco – przez obydwie strony: ani ja, ani ty nie jesteśmy w stanie poznać prawdy o sobie, jeśli pozostaniemy w oddaleniu od siebie, zamknięci w ścianach naszych lęków, lecz musimy spojrzeć na siebie niejako z zewnątrz, ja twoimi, a ty moimi oczami, musimy porównać w rozmowie nasze widoki i dopiero w ten sposób jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to z nami naprawdę jest. Dopóki ja patrzę na siebie wyłącznie swoimi oczami – znam część prawdy. Dopóki ty patrzysz na siebie swoimi oczami, także znasz tylko część prawdy. Ale także odwrotnie: gdy ja patrzę na ciebie i biorę pod uwagę tylko to, co sam widzę, i gdy ty patrzysz na mnie i uwzględniasz tylko to, co widzisz – obydwaj ulegamy częściowemu złudzeniu. Pełna prawda jest owocem wspólnych doświadczeń – twoich o mnie, a moich o tobie. Wspólne poglądy są owocem przemiany punktów widzenia. Stąd dialog – dialog rzetelny, pojęty nie tylko jako sposób zachowania się ludzi, ale jako konieczny środek osiągnięcia prawdy społecznej.
Warunkiem dialogu jest zdolność „wczuwania się” w punkt widzenia drugiego. Ale nie chodzi tylko o współczucie, lecz o coś jeszcze – o uznanie, że drugi ze swego punktu widzenia zawsze ma trochę racji. Nikt nie zamyka się w kryjówce dobrowolnie, widocznie ma jakiś powód. Trzeba ten powód uznać. W pierwszym słowie dialogu kryje się wyznanie: „z pewnością masz trochę racji”. Z tym idzie w parze drugie, nie mniej ważne: „z pewnością ja nie całkiem mam rację”. Wyznaniami tymi obydwie strony wznoszą się jakby ponad siebie, dążąc ku wspólnocie jednego i tego samego punktu widzenia na sprawy i rzeczy. Podejmując dialog, jestem tym samym gotów osobistą prawdę drugiego uczynić częścią mojej prawdy o nim, a prawdę o sobie uczynić częścią jego prawdy. Dialog to budowanie wzajemności.
Na podstawie: Józef Tischner, Dialog, w: tegoż, O człowieku. Wybór pism filozoficznych, Wrocław 2013.
Oceń prawdziwość podanych stwierdzeń odnoszących się do tekstu Józefa Tischnera. Zaznacz P, jeśli stwierdzenie jest prawdziwe, albo F – jeśli jest fałszywe.
| Stwierdzenie | P | F |
|---|---|---|
| 1. Gotowość do dialogu wymaga odwagi. | ||
| 2. Rzetelny dialog jest tym samym co rozmowa. | ||
| 3. Dialog wymaga współodczuwania. |
Rozwiązanie
Zgodnie z kluczem CKE (Rozwiązanie: PFP):
1 – P 2 – F 3 – P
Zasady oceniania: 2 pkt – trzy poprawne odpowiedzi; 1 pkt – dwie poprawne odpowiedzi; 0 pkt – jedna poprawna odpowiedź, odpowiedź niepełna lub niepoprawna albo brak odpowiedzi.
Zadanie 2
2 pktTekst 1.
Józef Tischner Dialog
Dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – już jest dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy. Miejsce to nie będzie już kryjówką, w której człowiek pozostaje sam ze swoim lękiem, lecz miejscem spotkania, zaczątkiem jakiejś wspólnoty, być może początkiem domu. Ileż przeszkód potrzeba niekiedy pokonać, by rozpocząć dialog! Ile cierpliwości, by go kontynuować! Trzeba nie tylko przezwyciężyć lęk i usunąć uprzedzenia, ale również wynaleźć taki język, który dla obu stron znaczy to samo. Nie może to być język grupowy ani tym bardziej język insynuacji, oszczerstwa czy nawet język oskarżeń.
Nie każda rozmowa człowieka z człowiekiem jest rzetelnym dialogiem. Rzetelny dialog sprawia prawdziwe rewolucje w życiu ludzi i społeczeństw. On jest jak wpuszczenie światła w mrok piwnicy. Bardzo często porównuje się prawdę do światła, które „oświeca każdego na ten świat przychodzącego”. Dialog – wnosząc światło – odsłania prawdę. Innymi słowy: przywraca rzeczom i sprawom ich właściwy wygląd.
Rzetelny dialog wyrasta z pewnego założenia, które musi być przyjęte – wyraźnie lub milcząco – przez obydwie strony: ani ja, ani ty nie jesteśmy w stanie poznać prawdy o sobie, jeśli pozostaniemy w oddaleniu od siebie, zamknięci w ścianach naszych lęków, lecz musimy spojrzeć na siebie niejako z zewnątrz, ja twoimi, a ty moimi oczami, musimy porównać w rozmowie nasze widoki i dopiero w ten sposób jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to z nami naprawdę jest. Dopóki ja patrzę na siebie wyłącznie swoimi oczami – znam część prawdy. Dopóki ty patrzysz na siebie swoimi oczami, także znasz tylko część prawdy. Ale także odwrotnie: gdy ja patrzę na ciebie i biorę pod uwagę tylko to, co sam widzę, i gdy ty patrzysz na mnie i uwzględniasz tylko to, co widzisz – obydwaj ulegamy częściowemu złudzeniu. Pełna prawda jest owocem wspólnych doświadczeń – twoich o mnie, a moich o tobie. Wspólne poglądy są owocem przemiany punktów widzenia. Stąd dialog – dialog rzetelny, pojęty nie tylko jako sposób zachowania się ludzi, ale jako konieczny środek osiągnięcia prawdy społecznej.
Warunkiem dialogu jest zdolność „wczuwania się” w punkt widzenia drugiego. Ale nie chodzi tylko o współczucie, lecz o coś jeszcze – o uznanie, że drugi ze swego punktu widzenia zawsze ma trochę racji. Nikt nie zamyka się w kryjówce dobrowolnie, widocznie ma jakiś powód. Trzeba ten powód uznać. W pierwszym słowie dialogu kryje się wyznanie: „z pewnością masz trochę racji”. Z tym idzie w parze drugie, nie mniej ważne: „z pewnością ja nie całkiem mam rację”. Wyznaniami tymi obydwie strony wznoszą się jakby ponad siebie, dążąc ku wspólnocie jednego i tego samego punktu widzenia na sprawy i rzeczy. Podejmując dialog, jestem tym samym gotów osobistą prawdę drugiego uczynić częścią mojej prawdy o nim, a prawdę o sobie uczynić częścią jego prawdy. Dialog to budowanie wzajemności.
Na podstawie: Józef Tischner, Dialog, w: tegoż, O człowieku. Wybór pism filozoficznych, Wrocław 2013.
Na podstawie tekstu Józefa Tischnera podaj trzy korzyści wynikające z prowadzenia rzetelnego dialogu.
Rozwiązanie
Przykładowe odpowiedzi (z klucza CKE) – dialog:
- ułatwia budowanie wspólnoty
- uczy współodczuwania
- ułatwia porozumienie w społeczeństwie
- umożliwia poznanie siebie
- przyczynia się do poznawania punktu widzenia drugiego człowieka
- wpływa na zmianę naszego punktu widzenia
- pozwala poznać prawdę / pokazuje rzeczy i różne sprawy takimi, jakimi są w rzeczywistości
- pozwala dojść do prawdy społecznej
- pomaga przezwyciężyć lęk
- ma wpływ na zmiany w życiu ludzi i społeczeństwa.
Zasady oceniania: 2 pkt – trafne podanie trzech korzyści; 1 pkt – trafne podanie dwóch korzyści; 0 pkt – trafne podanie jednej korzyści lub odpowiedź niepoprawna albo brak odpowiedzi. Oceniane są trzy pierwsze odpowiedzi udzielone przez zdającego; odpowiedź będąca cytatem nie jest brana pod uwagę.
Zadanie 3
2 pktTekst 1.
Józef Tischner Dialog
Dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – już jest dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy. Miejsce to nie będzie już kryjówką, w której człowiek pozostaje sam ze swoim lękiem, lecz miejscem spotkania, zaczątkiem jakiejś wspólnoty, być może początkiem domu. Ileż przeszkód potrzeba niekiedy pokonać, by rozpocząć dialog! Ile cierpliwości, by go kontynuować! Trzeba nie tylko przezwyciężyć lęk i usunąć uprzedzenia, ale również wynaleźć taki język, który dla obu stron znaczy to samo. Nie może to być język grupowy ani tym bardziej język insynuacji, oszczerstwa czy nawet język oskarżeń.
Nie każda rozmowa człowieka z człowiekiem jest rzetelnym dialogiem. Rzetelny dialog sprawia prawdziwe rewolucje w życiu ludzi i społeczeństw. On jest jak wpuszczenie światła w mrok piwnicy. Bardzo często porównuje się prawdę do światła, które „oświeca każdego na ten świat przychodzącego”. Dialog – wnosząc światło – odsłania prawdę. Innymi słowy: przywraca rzeczom i sprawom ich właściwy wygląd.
Rzetelny dialog wyrasta z pewnego założenia, które musi być przyjęte – wyraźnie lub milcząco – przez obydwie strony: ani ja, ani ty nie jesteśmy w stanie poznać prawdy o sobie, jeśli pozostaniemy w oddaleniu od siebie, zamknięci w ścianach naszych lęków, lecz musimy spojrzeć na siebie niejako z zewnątrz, ja twoimi, a ty moimi oczami, musimy porównać w rozmowie nasze widoki i dopiero w ten sposób jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to z nami naprawdę jest. Dopóki ja patrzę na siebie wyłącznie swoimi oczami – znam część prawdy. Dopóki ty patrzysz na siebie swoimi oczami, także znasz tylko część prawdy. Ale także odwrotnie: gdy ja patrzę na ciebie i biorę pod uwagę tylko to, co sam widzę, i gdy ty patrzysz na mnie i uwzględniasz tylko to, co widzisz – obydwaj ulegamy częściowemu złudzeniu. Pełna prawda jest owocem wspólnych doświadczeń – twoich o mnie, a moich o tobie. Wspólne poglądy są owocem przemiany punktów widzenia. Stąd dialog – dialog rzetelny, pojęty nie tylko jako sposób zachowania się ludzi, ale jako konieczny środek osiągnięcia prawdy społecznej.
Warunkiem dialogu jest zdolność „wczuwania się” w punkt widzenia drugiego. Ale nie chodzi tylko o współczucie, lecz o coś jeszcze – o uznanie, że drugi ze swego punktu widzenia zawsze ma trochę racji. Nikt nie zamyka się w kryjówce dobrowolnie, widocznie ma jakiś powód. Trzeba ten powód uznać. W pierwszym słowie dialogu kryje się wyznanie: „z pewnością masz trochę racji”. Z tym idzie w parze drugie, nie mniej ważne: „z pewnością ja nie całkiem mam rację”. Wyznaniami tymi obydwie strony wznoszą się jakby ponad siebie, dążąc ku wspólnocie jednego i tego samego punktu widzenia na sprawy i rzeczy. Podejmując dialog, jestem tym samym gotów osobistą prawdę drugiego uczynić częścią mojej prawdy o nim, a prawdę o sobie uczynić częścią jego prawdy. Dialog to budowanie wzajemności.
Na podstawie: Józef Tischner, Dialog, w: tegoż, O człowieku. Wybór pism filozoficznych, Wrocław 2013.
Wymień trzy czynniki utrudniające budowanie rzetelnego dialogu, o których mowa w tekście Józefa Tischnera.
Rozwiązanie
Przykładowe odpowiedzi (z klucza CKE):
- Lęk rozmówców przed szczerością w rozmowie. / Brak gotowości rozmówców na szczerość.
- Stosowanie niewłaściwego języka. / Oszczerstwa i oskarżenia kierowane do rozmówcy.
- Uprzedzenia do rozmówcy.
- Brak empatii. / Niezdolność do współodczuwania.
- Brak gotowości do zrozumienia innego punktu widzenia. / Uwzględnianie tylko własnego punktu widzenia.
- Brak cierpliwości / wytrwałości w prowadzeniu dialogu.
- Izolowanie się od ludzi. / Niechęć do wyjścia ze swojej samotności.
Zasady oceniania: 2 pkt – trafne podanie trzech czynników; 1 pkt – trafne podanie dwóch czynników; 0 pkt – trafne podanie jednego czynnika lub odpowiedź niepoprawna albo brak odpowiedzi. Oceniane są trzy pierwsze odpowiedzi udzielone przez zdającego; odpowiedź będąca cytatem nie jest brana pod uwagę.
Zadanie 4
1 pktTekst 1.
Józef Tischner Dialog
Dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – już jest dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy. Miejsce to nie będzie już kryjówką, w której człowiek pozostaje sam ze swoim lękiem, lecz miejscem spotkania, zaczątkiem jakiejś wspólnoty, być może początkiem domu. Ileż przeszkód potrzeba niekiedy pokonać, by rozpocząć dialog! Ile cierpliwości, by go kontynuować! Trzeba nie tylko przezwyciężyć lęk i usunąć uprzedzenia, ale również wynaleźć taki język, który dla obu stron znaczy to samo. Nie może to być język grupowy ani tym bardziej język insynuacji, oszczerstwa czy nawet język oskarżeń.
Nie każda rozmowa człowieka z człowiekiem jest rzetelnym dialogiem. Rzetelny dialog sprawia prawdziwe rewolucje w życiu ludzi i społeczeństw. On jest jak wpuszczenie światła w mrok piwnicy. Bardzo często porównuje się prawdę do światła, które „oświeca każdego na ten świat przychodzącego”. Dialog – wnosząc światło – odsłania prawdę. Innymi słowy: przywraca rzeczom i sprawom ich właściwy wygląd.
Rzetelny dialog wyrasta z pewnego założenia, które musi być przyjęte – wyraźnie lub milcząco – przez obydwie strony: ani ja, ani ty nie jesteśmy w stanie poznać prawdy o sobie, jeśli pozostaniemy w oddaleniu od siebie, zamknięci w ścianach naszych lęków, lecz musimy spojrzeć na siebie niejako z zewnątrz, ja twoimi, a ty moimi oczami, musimy porównać w rozmowie nasze widoki i dopiero w ten sposób jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to z nami naprawdę jest. Dopóki ja patrzę na siebie wyłącznie swoimi oczami – znam część prawdy. Dopóki ty patrzysz na siebie swoimi oczami, także znasz tylko część prawdy. Ale także odwrotnie: gdy ja patrzę na ciebie i biorę pod uwagę tylko to, co sam widzę, i gdy ty patrzysz na mnie i uwzględniasz tylko to, co widzisz – obydwaj ulegamy częściowemu złudzeniu. Pełna prawda jest owocem wspólnych doświadczeń – twoich o mnie, a moich o tobie. Wspólne poglądy są owocem przemiany punktów widzenia. Stąd dialog – dialog rzetelny, pojęty nie tylko jako sposób zachowania się ludzi, ale jako konieczny środek osiągnięcia prawdy społecznej.
Warunkiem dialogu jest zdolność „wczuwania się” w punkt widzenia drugiego. Ale nie chodzi tylko o współczucie, lecz o coś jeszcze – o uznanie, że drugi ze swego punktu widzenia zawsze ma trochę racji. Nikt nie zamyka się w kryjówce dobrowolnie, widocznie ma jakiś powód. Trzeba ten powód uznać. W pierwszym słowie dialogu kryje się wyznanie: „z pewnością masz trochę racji”. Z tym idzie w parze drugie, nie mniej ważne: „z pewnością ja nie całkiem mam rację”. Wyznaniami tymi obydwie strony wznoszą się jakby ponad siebie, dążąc ku wspólnocie jednego i tego samego punktu widzenia na sprawy i rzeczy. Podejmując dialog, jestem tym samym gotów osobistą prawdę drugiego uczynić częścią mojej prawdy o nim, a prawdę o sobie uczynić częścią jego prawdy. Dialog to budowanie wzajemności.
Na podstawie: Józef Tischner, Dialog, w: tegoż, O człowieku. Wybór pism filozoficznych, Wrocław 2013.
Na podstawie tekstu Józefa Tischnera rozstrzygnij, czy człowiek jest w stanie poznać pełną prawdę. Uzasadnij odpowiedź.
Rozwiązanie
Przykładowe odpowiedzi (z klucza CKE):
- Tak, ale tylko pod warunkiem, że człowiek będzie gotowy na rzetelny dialog z drugim człowiekiem, tj. na zrozumienie jego poglądów i spojrzenie na sporne kwestie z jego punktu widzenia.
- Tak, ponieważ prawda społeczna jest wynikiem wspólnych doświadczeń, uwzględnia różne punkty widzenia.
- Nie, ponieważ poznanie pełnej prawdy jest możliwe tylko dzięki prowadzeniu rzetelnego dialogu, a to jest trudne. Ludzie boją się szczerych rozmów i nie umieją przyjąć racji drugiej strony.
- Nie, ponieważ większość ludzi nie potrafi przezwyciężyć lęku i rzadko kiedy ma wewnętrzną wolę walki o prawdę. Ludźmi kieruje strach przed nieznanym.
Zasady oceniania: 1 pkt – rozstrzygnięcie i trafne uzasadnienie; 0 pkt – odpowiedź niepoprawna lub niepełna albo brak odpowiedzi.
Zadanie 5
1 pktTekst 1.
Józef Tischner Dialog
Dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – już jest dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy. Miejsce to nie będzie już kryjówką, w której człowiek pozostaje sam ze swoim lękiem, lecz miejscem spotkania, zaczątkiem jakiejś wspólnoty, być może początkiem domu. Ileż przeszkód potrzeba niekiedy pokonać, by rozpocząć dialog! Ile cierpliwości, by go kontynuować! Trzeba nie tylko przezwyciężyć lęk i usunąć uprzedzenia, ale również wynaleźć taki język, który dla obu stron znaczy to samo. Nie może to być język grupowy ani tym bardziej język insynuacji, oszczerstwa czy nawet język oskarżeń.
Nie każda rozmowa człowieka z człowiekiem jest rzetelnym dialogiem. Rzetelny dialog sprawia prawdziwe rewolucje w życiu ludzi i społeczeństw. On jest jak wpuszczenie światła w mrok piwnicy. Bardzo często porównuje się prawdę do światła, które „oświeca każdego na ten świat przychodzącego”. Dialog – wnosząc światło – odsłania prawdę. Innymi słowy: przywraca rzeczom i sprawom ich właściwy wygląd.
Rzetelny dialog wyrasta z pewnego założenia, które musi być przyjęte – wyraźnie lub milcząco – przez obydwie strony: ani ja, ani ty nie jesteśmy w stanie poznać prawdy o sobie, jeśli pozostaniemy w oddaleniu od siebie, zamknięci w ścianach naszych lęków, lecz musimy spojrzeć na siebie niejako z zewnątrz, ja twoimi, a ty moimi oczami, musimy porównać w rozmowie nasze widoki i dopiero w ten sposób jesteśmy w stanie znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to z nami naprawdę jest. Dopóki ja patrzę na siebie wyłącznie swoimi oczami – znam część prawdy. Dopóki ty patrzysz na siebie swoimi oczami, także znasz tylko część prawdy. Ale także odwrotnie: gdy ja patrzę na ciebie i biorę pod uwagę tylko to, co sam widzę, i gdy ty patrzysz na mnie i uwzględniasz tylko to, co widzisz – obydwaj ulegamy częściowemu złudzeniu. Pełna prawda jest owocem wspólnych doświadczeń – twoich o mnie, a moich o tobie. Wspólne poglądy są owocem przemiany punktów widzenia. Stąd dialog – dialog rzetelny, pojęty nie tylko jako sposób zachowania się ludzi, ale jako konieczny środek osiągnięcia prawdy społecznej.
Warunkiem dialogu jest zdolność „wczuwania się” w punkt widzenia drugiego. Ale nie chodzi tylko o współczucie, lecz o coś jeszcze – o uznanie, że drugi ze swego punktu widzenia zawsze ma trochę racji. Nikt nie zamyka się w kryjówce dobrowolnie, widocznie ma jakiś powód. Trzeba ten powód uznać. W pierwszym słowie dialogu kryje się wyznanie: „z pewnością masz trochę racji”. Z tym idzie w parze drugie, nie mniej ważne: „z pewnością ja nie całkiem mam rację”. Wyznaniami tymi obydwie strony wznoszą się jakby ponad siebie, dążąc ku wspólnocie jednego i tego samego punktu widzenia na sprawy i rzeczy. Podejmując dialog, jestem tym samym gotów osobistą prawdę drugiego uczynić częścią mojej prawdy o nim, a prawdę o sobie uczynić częścią jego prawdy. Dialog to budowanie wzajemności.
Na podstawie: Józef Tischner, Dialog, w: tegoż, O człowieku. Wybór pism filozoficznych, Wrocław 2013.
Jaka funkcja dominuje w podanych fragmentach tekstu Józefa Tischnera? Każdemu z fragmentów tekstu A–B przyporządkuj po jednej nazwie funkcji wybranej spośród 1–3. Wpisz numer wybranej funkcji w odpowiednie miejsce w tabeli.
| Fragment | Funkcja |
|---|---|
| A. Ileż przeszkód potrzeba niekiedy pokonać, by rozpocząć dialog! Ile cierpliwości, by go kontynuować! | |
| B. […] musimy spojrzeć na siebie niejako z zewnątrz, ja twoimi, a ty moimi oczami, musimy porównać w rozmowie nasze widoki […]. |
Funkcja:
- ekspresywna
- impresywna
- poetycka
Rozwiązanie
Zgodnie z kluczem CKE (Rozwiązanie: A1; B2/B3):
A – 1 (funkcja ekspresywna) B – 2 (funkcja impresywna) lub 3 (funkcja poetycka) – uznawane obie odpowiedzi.
Zasady oceniania: 1 pkt – odpowiedź poprawna; 0 pkt – odpowiedź niepełna lub niepoprawna albo brak odpowiedzi.
Język polski
Poziom podstawowy
Zadanie 6
1 pktTekst 2.
Tomasz Kozłowski Od Homo sapiens do Homo videns
Giovanni Sartori, włoski socjolog badający wpływ mediów na współczesne społeczeństwa, ukuł i spopularyzował termin Homo videns, który moglibyśmy przetłumaczyć jako „człowiek oglądający”. Sens tych słów jest jednak znacznie szerszy, nie chodzi bowiem tylko o samo stwierdzenie faktu, że oto dobrnęliśmy do takiego stadium ewolucji biokulturowej, w którym coś lub kogoś nieustannie oglądamy. Jesteśmy raczej istotą nawykłą do życia w rzeczywistości utkanej z obrazów i innych przekazów wizualnych. Obrazy lęgną się w naszej pamięci i świadomości. Jesteśmy nauczeni myślenia obrazami i przetwarzania ich. Są one podstawą naszych procesów psychicznych, a i procesy te dostosowały się w pewnym sensie do otaczającej nas zewsząd obrazkowej rzeczywistości, wypierając jednocześnie inne – być może bardziej tradycyjne – formy rozumowania.
Przyznać trzeba, że Sartori w swoich twierdzeniach ma wiele racji – w istocie, myślenie obrazami ma określoną specyfikę, która w znacznym stopniu odróżnia je od sposobów poznania opartych na tekście. Myślenie obrazami uchodzi w opinii psychologów za zdecydowanie bardziej twórcze, jednak ulotne, mniej skłonne do racjonalności, mniej logiczne i wyważone. Obrazy skuteczniej niż słowa wywołują określone stany emocjonalne, pozostają bardziej sugestywne. Gwarantują silniejsze przeżycia, ale jednocześnie utrudniają racjonalny ogląd sprawy.
Tekst jest narzędziem znacznie bardziej „poukładanym” i „logicznym”, przy czym nie chodzi o to, że obraz jest logiki pozbawiony z definicji, tekst zaś w nią obfituje. Chodzi raczej o to, że tekst preferuje logiczny wywód, a jeszcze dokładniej – z większą łatwością nakłania odbiorcę do namysłu nad przyswajaną treścią. Tekst, jeżeli ma opowiadać jedną całość, musi być podzielony na zdania, zdania te zaś muszą łączyć się w określony szereg, w którym każde wynika w określony sposób z poprzedniego. Czytając, skupiamy się w równej mierze na fragmentach, jak na całości. Tekst czyta się w większym skupieniu, zazwyczaj w ciszy, co jednocześnie nabiera cech rozmowy. Autor przekazu mówi wprost do nas, my zaś, niejako słysząc jego słowa we wnętrzu umysłu, ustosunkowujemy się do nich. Tekst jawi się więc jako nieustanna polemika. Obraz – w znacznej mierze wolny od ciężaru bycia utożsamianym ze swoim autorem (jeżeli oczywiście takiego ma) – nie nakłania do takiej refleksji. Rzadziej więc odczuwamy potrzebę traktowania go jako komunikatu skierowanego przez kogoś z myślą o odbiorcach. „Widzieliśmy coś na własne oczy” i prawda ta nie potrzebuje potwierdzenia ani autora. Tekst traktujemy natomiast jako komunikat w dużej mierze podyktowany jakąś intencją, którą uwzględniamy w znacznie większym stopniu niż w przypadku obrazów. Nasz ewolucyjnie ukształtowany umysł traktować będzie tekst jak zaproszenie do dialogu o faktach, a obraz – jako tych faktów świadectwo.
Na podstawie: Tomasz Kozłowski, Od Homo sapiens do Homo videns, w: tegoż, Samotny hulaka. Rzecz o protokulturze ery pop, Warszawa 2012.
Oceń prawdziwość podanych stwierdzeń odnoszących się do tekstu Tomasza Kozłowskiego. Zaznacz P, jeśli stwierdzenie jest prawdziwe, albo F – jeśli jest fałszywe.
| Stwierdzenie | P | F |
|---|---|---|
| 1. Tomasz Kozłowski omawia różnice między myśleniem obrazami a poznaniem opartym na tekście. | ||
| 2. Z prowadzonych rozważań wynika, że dzięki umiejętności myślenia obrazami człowiek łatwiej stosuje tradycyjne formy rozumowania. |
Rozwiązanie
Zgodnie z kluczem CKE (Rozwiązanie: PF):
1 – P 2 – F
Zasady oceniania: 1 pkt – dwie poprawne odpowiedzi; 0 pkt – odpowiedź niepełna lub niepoprawna albo brak odpowiedzi.
Zadanie 7
1 pktTekst 2.
Tomasz Kozłowski Od Homo sapiens do Homo videns
Giovanni Sartori, włoski socjolog badający wpływ mediów na współczesne społeczeństwa, ukuł i spopularyzował termin Homo videns, który moglibyśmy przetłumaczyć jako „człowiek oglądający”. Sens tych słów jest jednak znacznie szerszy, nie chodzi bowiem tylko o samo stwierdzenie faktu, że oto dobrnęliśmy do takiego stadium ewolucji biokulturowej, w którym coś lub kogoś nieustannie oglądamy. Jesteśmy raczej istotą nawykłą do życia w rzeczywistości utkanej z obrazów i innych przekazów wizualnych. Obrazy lęgną się w naszej pamięci i świadomości. Jesteśmy nauczeni myślenia obrazami i przetwarzania ich. Są one podstawą naszych procesów psychicznych, a i procesy te dostosowały się w pewnym sensie do otaczającej nas zewsząd obrazkowej rzeczywistości, wypierając jednocześnie inne – być może bardziej tradycyjne – formy rozumowania.
Przyznać trzeba, że Sartori w swoich twierdzeniach ma wiele racji – w istocie, myślenie obrazami ma określoną specyfikę, która w znacznym stopniu odróżnia je od sposobów poznania opartych na tekście. Myślenie obrazami uchodzi w opinii psychologów za zdecydowanie bardziej twórcze, jednak ulotne, mniej skłonne do racjonalności, mniej logiczne i wyważone. Obrazy skuteczniej niż słowa wywołują określone stany emocjonalne, pozostają bardziej sugestywne. Gwarantują silniejsze przeżycia, ale jednocześnie utrudniają racjonalny ogląd sprawy.
Tekst jest narzędziem znacznie bardziej „poukładanym” i „logicznym”, przy czym nie chodzi o to, że obraz jest logiki pozbawiony z definicji, tekst zaś w nią obfituje. Chodzi raczej o to, że tekst preferuje logiczny wywód, a jeszcze dokładniej – z większą łatwością nakłania odbiorcę do namysłu nad przyswajaną treścią. Tekst, jeżeli ma opowiadać jedną całość, musi być podzielony na zdania, zdania te zaś muszą łączyć się w określony szereg, w którym każde wynika w określony sposób z poprzedniego. Czytając, skupiamy się w równej mierze na fragmentach, jak na całości. Tekst czyta się w większym skupieniu, zazwyczaj w ciszy, co jednocześnie nabiera cech rozmowy. Autor przekazu mówi wprost do nas, my zaś, niejako słysząc jego słowa we wnętrzu umysłu, ustosunkowujemy się do nich. Tekst jawi się więc jako nieustanna polemika. Obraz – w znacznej mierze wolny od ciężaru bycia utożsamianym ze swoim autorem (jeżeli oczywiście takiego ma) – nie nakłania do takiej refleksji. Rzadziej więc odczuwamy potrzebę traktowania go jako komunikatu skierowanego przez kogoś z myślą o odbiorcach. „Widzieliśmy coś na własne oczy” i prawda ta nie potrzebuje potwierdzenia ani autora. Tekst traktujemy natomiast jako komunikat w dużej mierze podyktowany jakąś intencją, którą uwzględniamy w znacznie większym stopniu niż w przypadku obrazów. Nasz ewolucyjnie ukształtowany umysł traktować będzie tekst jak zaproszenie do dialogu o faktach, a obraz – jako tych faktów świadectwo.
Na podstawie: Tomasz Kozłowski, Od Homo sapiens do Homo videns, w: tegoż, Samotny hulaka. Rzecz o protokulturze ery pop, Warszawa 2012.
Na podstawie tekstu Tomasza Kozłowskiego wyjaśnij sens sformułowania człowiek oglądający.
Rozwiązanie
Przykładowe odpowiedzi (z klucza CKE):
- To określenie oznacza człowieka, który funkcjonuje w kulturze obrazkowej i myśli obrazami.
- Człowiek funkcjonujący w przestrzeni wypełnionej obrazami, co wpływa na jego postrzeganie świata / procesy myślowe / świadomość.
Zasady oceniania: 1 pkt – poprawne wyjaśnienie uwzględniające dwa elementy; 0 pkt – odpowiedź niepoprawna lub niepełna albo brak odpowiedzi.
Zadanie 8
2 pktTekst 2.
Tomasz Kozłowski Od Homo sapiens do Homo videns
Giovanni Sartori, włoski socjolog badający wpływ mediów na współczesne społeczeństwa, ukuł i spopularyzował termin Homo videns, który moglibyśmy przetłumaczyć jako „człowiek oglądający”. Sens tych słów jest jednak znacznie szerszy, nie chodzi bowiem tylko o samo stwierdzenie faktu, że oto dobrnęliśmy do takiego stadium ewolucji biokulturowej, w którym coś lub kogoś nieustannie oglądamy. Jesteśmy raczej istotą nawykłą do życia w rzeczywistości utkanej z obrazów i innych przekazów wizualnych. Obrazy lęgną się w naszej pamięci i świadomości. Jesteśmy nauczeni myślenia obrazami i przetwarzania ich. Są one podstawą naszych procesów psychicznych, a i procesy te dostosowały się w pewnym sensie do otaczającej nas zewsząd obrazkowej rzeczywistości, wypierając jednocześnie inne – być może bardziej tradycyjne – formy rozumowania.
Przyznać trzeba, że Sartori w swoich twierdzeniach ma wiele racji – w istocie, myślenie obrazami ma określoną specyfikę, która w znacznym stopniu odróżnia je od sposobów poznania opartych na tekście. Myślenie obrazami uchodzi w opinii psychologów za zdecydowanie bardziej twórcze, jednak ulotne, mniej skłonne do racjonalności, mniej logiczne i wyważone. Obrazy skuteczniej niż słowa wywołują określone stany emocjonalne, pozostają bardziej sugestywne. Gwarantują silniejsze przeżycia, ale jednocześnie utrudniają racjonalny ogląd sprawy.
Tekst jest narzędziem znacznie bardziej „poukładanym” i „logicznym”, przy czym nie chodzi o to, że obraz jest logiki pozbawiony z definicji, tekst zaś w nią obfituje. Chodzi raczej o to, że tekst preferuje logiczny wywód, a jeszcze dokładniej – z większą łatwością nakłania odbiorcę do namysłu nad przyswajaną treścią. Tekst, jeżeli ma opowiadać jedną całość, musi być podzielony na zdania, zdania te zaś muszą łączyć się w określony szereg, w którym każde wynika w określony sposób z poprzedniego. Czytając, skupiamy się w równej mierze na fragmentach, jak na całości. Tekst czyta się w większym skupieniu, zazwyczaj w ciszy, co jednocześnie nabiera cech rozmowy. Autor przekazu mówi wprost do nas, my zaś, niejako słysząc jego słowa we wnętrzu umysłu, ustosunkowujemy się do nich. Tekst jawi się więc jako nieustanna polemika. Obraz – w znacznej mierze wolny od ciężaru bycia utożsamianym ze swoim autorem (jeżeli oczywiście takiego ma) – nie nakłania do takiej refleksji. Rzadziej więc odczuwamy potrzebę traktowania go jako komunikatu skierowanego przez kogoś z myślą o odbiorcach. „Widzieliśmy coś na własne oczy” i prawda ta nie potrzebuje potwierdzenia ani autora. Tekst traktujemy natomiast jako komunikat w dużej mierze podyktowany jakąś intencją, którą uwzględniamy w znacznie większym stopniu niż w przypadku obrazów. Nasz ewolucyjnie ukształtowany umysł traktować będzie tekst jak zaproszenie do dialogu o faktach, a obraz – jako tych faktów świadectwo.
Na podstawie: Tomasz Kozłowski, Od Homo sapiens do Homo videns, w: tegoż, Samotny hulaka. Rzecz o protokulturze ery pop, Warszawa 2012.
Na podstawie tekstu Tomasza Kozłowskiego podaj zaletę poznania opartego na tekście oraz zaletę myślenia obrazami.
Zaleta poznania opartego na tekście: ……………………………………………………
Zaleta myślenia obrazami: ……………………………………………………
Rozwiązanie
Przykładowe odpowiedzi (z klucza CKE):
Zalety poznania opartego na tekście:
- rozwijanie zdolności logicznego myślenia
- stwarzanie okazji do refleksji
- tworzenie okazji do polemiki z poglądami autora tekstu / z tym, o czym się czyta
- zaspokajanie potrzeby dialogowania
- budowanie pełniejszego obrazu rzeczywistości
- umożliwianie pełniejszego odczytywania intencji autora
Zalety „myślenia obrazami”:
- wyzwalanie kreatywności / twórczości
- wywoływanie silniejszych / głębszych emocji
- pobudzanie wyobraźni
Zasady oceniania: 2 pkt – poprawne podanie jednej zalety poznania opartego na tekście oraz jednej zalety „myślenia obrazami”; 1 pkt – poprawne podanie jednej zalety poznania opartego na tekście ALBO poprawne podanie jednej zalety „myślenia obrazami”; 0 pkt – odpowiedź niepoprawna albo brak odpowiedzi.
Zadanie 9.1
1 pktPrzeczytaj poniższy fragment utworu literackiego.
Pewnego dnia przyniesiono mu [Wokulskiemu] z poczty gruby pakiet. […]
Rzucił pakiet na biurko i w dalszym ciągu wziął się do czytania Tysiąca i jednej nocy. Co to za rozkosz dla zmęczonego umysłu te pałace z drogich kamieni, drzewa, których owocami były klejnoty!… Te kabalistyczne słowa, przed którymi ustępowały mury, te cudowne lampy, dzięki którym można było zwalczać nieprzyjaciół, przenosić się w mgnieniu oka o setki mil… A ci potężni czarodzieje!… Co za szkoda, że taka władza dostawała się ludziom złośliwym i nikczemnym!…
Odkładał książkę i śmiejąc się sam z siebie, marzył, że on jest czarodziejem, który posiada dwie bagatelki: władzę nad siłami natury i zdolność stawania się niewidzialnym…
„Myślę – rzekł – że po kilku latach mojej gospodarki świat wyglądałby inaczej… Najwięksi hultaje zmieniliby się na Sokratesów i Platonów”. […]
„Niezawodnie byłoby lepiej – mruknął – gdyby tacy Ochoccy i Rzeccy mieli siłę, a nie Starscy i Maruszewicze…”.
(Tysiąc i jedna noc – zbiór spisanych w języku arabskim opowieści ludowych. Kabalistyczny – magiczny.)
Podaj autora i tytuł utworu, z którego pochodzi zacytowany fragment.
Autor: ……………………………………………………
Tytuł: ……………………………………………………
Rozwiązanie
Rozwiązanie (z klucza CKE): Bolesław Prus, Lalka.
Uwagi: uznaje się odpowiedzi: B. Prus, Prus, Aleksander Głowacki. Pomyłka w imieniu lub nazwisku autora skutkuje przyznaniem 0 pkt.
Zasady oceniania: 1 pkt – poprawne podanie nazwiska autora oraz tytułu utworu; 0 pkt – odpowiedź niepełna lub niepoprawna albo brak odpowiedzi.
Zadanie 9.2
2 pktPrzeczytaj poniższy fragment utworu literackiego.
Pewnego dnia przyniesiono mu [Wokulskiemu] z poczty gruby pakiet. […]
Rzucił pakiet na biurko i w dalszym ciągu wziął się do czytania Tysiąca i jednej nocy. Co to za rozkosz dla zmęczonego umysłu te pałace z drogich kamieni, drzewa, których owocami były klejnoty!… Te kabalistyczne słowa, przed którymi ustępowały mury, te cudowne lampy, dzięki którym można było zwalczać nieprzyjaciół, przenosić się w mgnieniu oka o setki mil… A ci potężni czarodzieje!… Co za szkoda, że taka władza dostawała się ludziom złośliwym i nikczemnym!…
Odkładał książkę i śmiejąc się sam z siebie, marzył, że on jest czarodziejem, który posiada dwie bagatelki: władzę nad siłami natury i zdolność stawania się niewidzialnym…
„Myślę – rzekł – że po kilku latach mojej gospodarki świat wyglądałby inaczej… Najwięksi hultaje zmieniliby się na Sokratesów i Platonów”. […]
„Niezawodnie byłoby lepiej – mruknął – gdyby tacy Ochoccy i Rzeccy mieli siłę, a nie Starscy i Maruszewicze…”.
(Tysiąc i jedna noc – zbiór spisanych w języku arabskim opowieści ludowych. Kabalistyczny – magiczny.)
Czy sposób czytania literatury przez Wokulskiego jest potwierdzeniem wniosku Tomasza Kozłowskiego, że tekst jawi się jako nieustanna polemika? W uzasadnieniu odwołaj się do podanego fragmentu, do całej lektury, z której pochodzi fragment, oraz do artykułu Tomasza Kozłowskiego.
Rozwiązanie
Przykładowe odpowiedzi (z klucza CKE):
- Liczne opisy aktów czytania w „Lalce” są potwierdzeniem obserwacji Tomasza Kozłowskiego, że tekst jest nieustanną polemiką, tzn. że czytając tekst, w myślach od razu odnosimy się do tego, co czytamy. Wokulski czyta orientalne baśnie, odnosząc je do własnej sytuacji życiowej i dylematów, które go dręczą (na przykład niesprawiedliwości), wyobraża sobie, co mogłoby mu dać dysponowanie magią (dialoguje z tekstem, nie wierzy w przekaz baśni), przy okazji ocenia ludzi, którzy go otaczają. Podobnie dyskutuje z dziełami Adama Mickiewicza, którym zarzuca idealizację świata, a zwłaszcza kobiet.
- Tak, jest potwierdzeniem. Główny bohater książki Bolesława Prusa w wolnych chwilach czytał różne książki, zagłębiał się w ich treść, analizował je, „prowadził z nimi dialog”. Wyobrażał sobie, np. że jest czarodziejem albo porównywał swoje losy do losów Don Kichota, gdyż żył – tak jak on – złudzeniami.
Zasady oceniania: 2 pkt – odpowiedź poprawna z odniesieniem się do tekstu Tomasza Kozłowskiego, fragmentu Lalki i całej powieści Bolesława Prusa; 1 pkt – odpowiedź poprawna z odniesieniem się do tekstu Tomasza Kozłowskiego i fragmentu Lalki ALBO z odniesieniem się do tekstu Tomasza Kozłowskiego i całej powieści Lalka; 0 pkt – odpowiedź niepoprawna albo odpowiedź odnosząca się tylko do tekstu Kozłowskiego, albo brak odpowiedzi. W odpowiedzi musi pojawić się element konfrontacji / polemiki bohatera z czytanymi tekstami; błąd rzeczowy dotyczący „Lalki” = 0 pkt.
Język polski
Poziom podstawowy
Zadanie 10
1 pktTekst 2.
Tomasz Kozłowski Od Homo sapiens do Homo videns
Giovanni Sartori, włoski socjolog badający wpływ mediów na współczesne społeczeństwa, ukuł i spopularyzował termin Homo videns, który moglibyśmy przetłumaczyć jako „człowiek oglądający”. Sens tych słów jest jednak znacznie szerszy, nie chodzi bowiem tylko o samo stwierdzenie faktu, że oto dobrnęliśmy do takiego stadium ewolucji biokulturowej, w którym coś lub kogoś nieustannie oglądamy. Jesteśmy raczej istotą nawykłą do życia w rzeczywistości utkanej z obrazów i innych przekazów wizualnych. Obrazy lęgną się w naszej pamięci i świadomości. Jesteśmy nauczeni myślenia obrazami i przetwarzania ich. Są one podstawą naszych procesów psychicznych, a i procesy te dostosowały się w pewnym sensie do otaczającej nas zewsząd obrazkowej rzeczywistości, wypierając jednocześnie inne – być może bardziej tradycyjne – formy rozumowania.
Przyznać trzeba, że Sartori w swoich twierdzeniach ma wiele racji – w istocie, myślenie obrazami ma określoną specyfikę, która w znacznym stopniu odróżnia je od sposobów poznania opartych na tekście. Myślenie obrazami uchodzi w opinii psychologów za zdecydowanie bardziej twórcze, jednak ulotne, mniej skłonne do racjonalności, mniej logiczne i wyważone. Obrazy skuteczniej niż słowa wywołują określone stany emocjonalne, pozostają bardziej sugestywne. Gwarantują silniejsze przeżycia, ale jednocześnie utrudniają racjonalny ogląd sprawy.
Tekst jest narzędziem znacznie bardziej „poukładanym” i „logicznym”, przy czym nie chodzi o to, że obraz jest logiki pozbawiony z definicji, tekst zaś w nią obfituje. Chodzi raczej o to, że tekst preferuje logiczny wywód, a jeszcze dokładniej – z większą łatwością nakłania odbiorcę do namysłu nad przyswajaną treścią. Tekst, jeżeli ma opowiadać jedną całość, musi być podzielony na zdania, zdania te zaś muszą łączyć się w określony szereg, w którym każde wynika w określony sposób z poprzedniego. Czytając, skupiamy się w równej mierze na fragmentach, jak na całości. Tekst czyta się w większym skupieniu, zazwyczaj w ciszy, co jednocześnie nabiera cech rozmowy. Autor przekazu mówi wprost do nas, my zaś, niejako słysząc jego słowa we wnętrzu umysłu, ustosunkowujemy się do nich. Tekst jawi się więc jako nieustanna polemika. Obraz – w znacznej mierze wolny od ciężaru bycia utożsamianym ze swoim autorem (jeżeli oczywiście takiego ma) – nie nakłania do takiej refleksji. Rzadziej więc odczuwamy potrzebę traktowania go jako komunikatu skierowanego przez kogoś z myślą o odbiorcach. „Widzieliśmy coś na własne oczy” i prawda ta nie potrzebuje potwierdzenia ani autora. Tekst traktujemy natomiast jako komunikat w dużej mierze podyktowany jakąś intencją, którą uwzględniamy w znacznie większym stopniu niż w przypadku obrazów. Nasz ewolucyjnie ukształtowany umysł traktować będzie tekst jak zaproszenie do dialogu o faktach, a obraz – jako tych faktów świadectwo.
Na podstawie: Tomasz Kozłowski, Od Homo sapiens do Homo videns, w: tegoż, Samotny hulaka. Rzecz o protokulturze ery pop, Warszawa 2012.
Określ funkcję, jaką pełni w tekście Tomasza Kozłowskiego stosowanie czasowników w pierwszej osobie liczby mnogiej.
Rozwiązanie
Przykładowe odpowiedzi (z klucza CKE):
- skrócenie dystansu pomiędzy autorem a czytelnikiem
- poświadczenie powszechności procesów/zjawisk, o których pisze autor
- zbudowanie wspólnoty pomiędzy autorem a czytelnikiem
- obiektywizacja wypowiedzi
Zasady oceniania: 1 pkt – poprawne określenie funkcji; 0 pkt – odpowiedź niepoprawna albo brak odpowiedzi.
Zadanie 11
1 pktTekst 2.
Tomasz Kozłowski Od Homo sapiens do Homo videns
Giovanni Sartori, włoski socjolog badający wpływ mediów na współczesne społeczeństwa, ukuł i spopularyzował termin Homo videns, który moglibyśmy przetłumaczyć jako „człowiek oglądający”. Sens tych słów jest jednak znacznie szerszy, nie chodzi bowiem tylko o samo stwierdzenie faktu, że oto dobrnęliśmy do takiego stadium ewolucji biokulturowej, w którym coś lub kogoś nieustannie oglądamy. Jesteśmy raczej istotą nawykłą do życia w rzeczywistości utkanej z obrazów i innych przekazów wizualnych. Obrazy lęgną się w naszej pamięci i świadomości. Jesteśmy nauczeni myślenia obrazami i przetwarzania ich. Są one podstawą naszych procesów psychicznych, a i procesy te dostosowały się w pewnym sensie do otaczającej nas zewsząd obrazkowej rzeczywistości, wypierając jednocześnie inne – być może bardziej tradycyjne – formy rozumowania.
Przyznać trzeba, że Sartori w swoich twierdzeniach ma wiele racji – w istocie, myślenie obrazami ma określoną specyfikę, która w znacznym stopniu odróżnia je od sposobów poznania opartych na tekście. Myślenie obrazami uchodzi w opinii psychologów za zdecydowanie bardziej twórcze, jednak ulotne, mniej skłonne do racjonalności, mniej logiczne i wyważone. Obrazy skuteczniej niż słowa wywołują określone stany emocjonalne, pozostają bardziej sugestywne. Gwarantują silniejsze przeżycia, ale jednocześnie utrudniają racjonalny ogląd sprawy.
Tekst jest narzędziem znacznie bardziej „poukładanym” i „logicznym”, przy czym nie chodzi o to, że obraz jest logiki pozbawiony z definicji, tekst zaś w nią obfituje. Chodzi raczej o to, że tekst preferuje logiczny wywód, a jeszcze dokładniej – z większą łatwością nakłania odbiorcę do namysłu nad przyswajaną treścią. Tekst, jeżeli ma opowiadać jedną całość, musi być podzielony na zdania, zdania te zaś muszą łączyć się w określony szereg, w którym każde wynika w określony sposób z poprzedniego. Czytając, skupiamy się w równej mierze na fragmentach, jak na całości. Tekst czyta się w większym skupieniu, zazwyczaj w ciszy, co jednocześnie nabiera cech rozmowy. Autor przekazu mówi wprost do nas, my zaś, niejako słysząc jego słowa we wnętrzu umysłu, ustosunkowujemy się do nich. Tekst jawi się więc jako nieustanna polemika. Obraz – w znacznej mierze wolny od ciężaru bycia utożsamianym ze swoim autorem (jeżeli oczywiście takiego ma) – nie nakłania do takiej refleksji. Rzadziej więc odczuwamy potrzebę traktowania go jako komunikatu skierowanego przez kogoś z myślą o odbiorcach. „Widzieliśmy coś na własne oczy” i prawda ta nie potrzebuje potwierdzenia ani autora. Tekst traktujemy natomiast jako komunikat w dużej mierze podyktowany jakąś intencją, którą uwzględniamy w znacznie większym stopniu niż w przypadku obrazów. Nasz ewolucyjnie ukształtowany umysł traktować będzie tekst jak zaproszenie do dialogu o faktach, a obraz – jako tych faktów świadectwo.
Na podstawie: Tomasz Kozłowski, Od Homo sapiens do Homo videns, w: tegoż, Samotny hulaka. Rzecz o protokulturze ery pop, Warszawa 2012.
Jaką funkcję pełni w tekście Tomasza Kozłowskiego sformułowanie znacznie bardziej użyte w 3. akapicie?
- A.
Służy zbudowaniu wywodu opartego na porównywaniu.
- B.
Wskazuje na tożsamość omawianych zagadnień.
- C.
Wprowadza przykład ilustrujący argumentację.
- D.
Podważa wcześniejsze ustalenia.
Rozwiązanie
Odpowiedź: A.
Zasady oceniania: 1 pkt – odpowiedź poprawna; 0 pkt – odpowiedź niepoprawna albo brak odpowiedzi.
Zadanie 12
3 pktTekst 2.
Tomasz Kozłowski Od Homo sapiens do Homo videns
Giovanni Sartori, włoski socjolog badający wpływ mediów na współczesne społeczeństwa, ukuł i spopularyzował termin Homo videns, który moglibyśmy przetłumaczyć jako „człowiek oglądający”. Sens tych słów jest jednak znacznie szerszy, nie chodzi bowiem tylko o samo stwierdzenie faktu, że oto dobrnęliśmy do takiego stadium ewolucji biokulturowej, w którym coś lub kogoś nieustannie oglądamy. Jesteśmy raczej istotą nawykłą do życia w rzeczywistości utkanej z obrazów i innych przekazów wizualnych. Obrazy lęgną się w naszej pamięci i świadomości. Jesteśmy nauczeni myślenia obrazami i przetwarzania ich. Są one podstawą naszych procesów psychicznych, a i procesy te dostosowały się w pewnym sensie do otaczającej nas zewsząd obrazkowej rzeczywistości, wypierając jednocześnie inne – być może bardziej tradycyjne – formy rozumowania.
Przyznać trzeba, że Sartori w swoich twierdzeniach ma wiele racji – w istocie, myślenie obrazami ma określoną specyfikę, która w znacznym stopniu odróżnia je od sposobów poznania opartych na tekście. Myślenie obrazami uchodzi w opinii psychologów za zdecydowanie bardziej twórcze, jednak ulotne, mniej skłonne do racjonalności, mniej logiczne i wyważone. Obrazy skuteczniej niż słowa wywołują określone stany emocjonalne, pozostają bardziej sugestywne. Gwarantują silniejsze przeżycia, ale jednocześnie utrudniają racjonalny ogląd sprawy.
Tekst jest narzędziem znacznie bardziej „poukładanym” i „logicznym”, przy czym nie chodzi o to, że obraz jest logiki pozbawiony z definicji, tekst zaś w nią obfituje. Chodzi raczej o to, że tekst preferuje logiczny wywód, a jeszcze dokładniej – z większą łatwością nakłania odbiorcę do namysłu nad przyswajaną treścią. Tekst, jeżeli ma opowiadać jedną całość, musi być podzielony na zdania, zdania te zaś muszą łączyć się w określony szereg, w którym każde wynika w określony sposób z poprzedniego. Czytając, skupiamy się w równej mierze na fragmentach, jak na całości. Tekst czyta się w większym skupieniu, zazwyczaj w ciszy, co jednocześnie nabiera cech rozmowy. Autor przekazu mówi wprost do nas, my zaś, niejako słysząc jego słowa we wnętrzu umysłu, ustosunkowujemy się do nich. Tekst jawi się więc jako nieustanna polemika. Obraz – w znacznej mierze wolny od ciężaru bycia utożsamianym ze swoim autorem (jeżeli oczywiście takiego ma) – nie nakłania do takiej refleksji. Rzadziej więc odczuwamy potrzebę traktowania go jako komunikatu skierowanego przez kogoś z myślą o odbiorcach. „Widzieliśmy coś na własne oczy” i prawda ta nie potrzebuje potwierdzenia ani autora. Tekst traktujemy natomiast jako komunikat w dużej mierze podyktowany jakąś intencją, którą uwzględniamy w znacznie większym stopniu niż w przypadku obrazów. Nasz ewolucyjnie ukształtowany umysł traktować będzie tekst jak zaproszenie do dialogu o faktach, a obraz – jako tych faktów świadectwo.
Na podstawie: Tomasz Kozłowski, Od Homo sapiens do Homo videns, w: tegoż, Samotny hulaka. Rzecz o protokulturze ery pop, Warszawa 2012.
Napisz streszczenie tekstu Tomasza Kozłowskiego Od Homo sapiens do Homo videns, liczące 40–60 wyrazów.
Rozwiązanie
Przykładowe odpowiedzi (z klucza CKE):
- Tematem tekstu Tomasza Kozłowskiego jest porównanie dwóch sposobów poznawania świata: opartego na tekście i obrazowego. W swoim wywodzie autor odwołuje się do badań włoskiego socjologa, twórcy terminu Homo videns. Kozłowski zauważa, że obecnie częściej myślimy obrazami. Wskazuje również na zalety oraz wady jednego i drugiego sposobu postrzegania rzeczywistości. W zakończeniu podkreśla, że oba podejścia do poznawania świata wzajemnie się uzupełniają. [60 wyrazów]
- Tematem podanego tekstu są rozważania na temat myślenia obrazowego i poznania w oparciu o tekst. Autor przywołuje termin stworzony przez Giovanniego Sartoriego – Homo videns, i przyznaje socjologowi rację oraz wymienia wady i zalety myślenia obrazami, jakimi są: kreatywność i łatwość, ale również ulotność. Kozłowski podkreśla, że poznanie przez tekst jest umysłowo rozwijające i bardziej wymagające. [55 wyrazów]
Zasady oceniania: 3 pkt – ze streszczenia wynika, jaki jest temat tekstu i co na ten temat powiedziano w tekście; adekwatny poziom uogólnienia; streszczenie logicznie spójne; właściwa liczba wyrazów. 2 pkt – jak wyżej, ale zaburzenia dotyczące poziomu uogólnienia LUB logicznej spójności streszczenia. 1 pkt – jak wyżej, ale zaburzenia dotyczące poziomu uogólnienia ORAZ logicznej spójności streszczenia. 0 pkt – inna odpowiedź lub brak odpowiedzi.
