Awangarda Krakowska i twórczość Juliana Przybosia

Pojęcie Awangardy Krakowskiej na pewno jest już Ci znane, ale czy wiesz kto był najwybitniejszym realizatorem jej teoretycznych założeń? 🤔 Powtórz najważniejsze wiadomości i poznaj twórczość Juliana Przybosia! 👌🏻

AWANGARDA KRAKOWSKA

Historia Awangardy Krakowskiej wiąże się z nazwiskiem jej głównego teoretyka – Tadeusza Peipera. Tadeusz Peiper po powrocie z Francji do wolnej Polski założył własne czasopismo pt. "Zwrotnica." 

Tytuł "Zwrotnica" sugerował zmianę kierunku działań w dotychczasowym kształcie poezji.

Teoretyczne założenia Awangardy Krakowskiej sformułował Tadeusz Peiper w artykułach "Miasto Masa Maszyna". Program Awangardy Krakowskiej można zawrzeć w bardzo krótkim zwrocie, a mianowicie 3xM.
Tadeusza Peipera nazwano papieżem awangardy.

POSTULATY AWANGARDY KRAKOWSKIEJ 

✔️ Poeci skupieni wokół Peipera (i on sam) postulowali konieczność zmiany tematyki w poezji, czyli eksponowanie w twórczości tematu miasta, osiągnięć techniki i tłumu. 

✔️ Poeci uważali, że pochwała zdobyczy technicznych może mieć wręcz znaczenie manifestu i będzie postulować fizjonomie epoki urbanistycznej, czyli związanej z budową i rozwojem miast. 

✔️ Peiper domagał się od poetów wstydu uczuć. Poeci nawoływali do zerwania z nałogiem uczuciowości w poezji. Uważali, że poezja, w której ciągle mówi się o miłości i o uczuciach jest poezją przeintelektualizowaną i jest przeznaczona dla niedorosłych panienek, a prawdziwi ludzie z krwi i kości powinni czytać coś zupełnie innego. Uważali, że poezja, w której pojawiają się problemy miłości, tęsknoty, zazdrości, rozpaczy to poezja, która wypluwa uczucia.

✔️ Poeci Awangardy uważali, że świat należy stwarzać, czyli kreować, a nie odtwarzać. 

✔️Poezja nie powinna być wynikiem natchnienia, poezja musi być wyrazem intelektualnego wysiłku. Pojawia się kreacjonizm, intelektualizm i urbanizm. Poeta to doskonały rzemieślnik, a nie natchniony prorok. Powinien tworzyć tak, jakby nie istniała przed nim żadna tradycja oraz rozbijać schematy językowe i martwe układy słowne - Peiper nazywał to rozbijaniem tworzydeł. 

✔️ Poezja to tworzenie pięknych zdań. Zdanie utożsamiane było z pojęciem metafory, na którą Peiper kładł ogromny nacisk. Metafora zapewniała poezji kojarzenie na zasadzie asocjacji słów bardzo odległych znaczeniowo oraz była ekonomiczna.

✔️ Twórcy postulowali tworzenie wierszy nieregularnych, o niebanalnych rymach tzw. asonansach i konsonansach, czyli rymach oddalonych. 

Cechy idealnej awangardowej poezji to: kreacjonizm, intelektualizm, ekonomizm, ład, konstrukcja, rygor, dyscyplina, urbanizm.

TWÓRCZOŚĆ JULIANA PRZYBOSIA

Julian Przyboś był jednym z najwybitniejszych twórców Awangardy Krakowskiej. Poeta uważał wiersz pt. "Cieśle" za swój debiut poetycki.

📖 „CIEŚLE” Julian Przyboś 

Zmogły się prężne zwory,
łysły cięciem topory w:
klocki odęte, stożki ścięte,
bryły graniaste, belki kanciaste,
walce toczone, kule drążone,
kliny klaszczące, krężele-leje – – –
Skuły je klamry, jak palce, i trociny, jak kleje.

Ciosają w roboczej dwójce
rytmiczne, dębowe Ojce.

Poczęci w żywocie kuli,
rozpięci na żyłach linij,
rozcięci promieńmi bólu.

Jak deska na obu końcach
wzwyż – w dół się chybotająca,
chylą się na-prze-mianę
pękate grzbiety drewniane.

W zaciekłym, martwym uporze,
stężałym jak soki w korze,
kurczą łykowe muskuły,
które spoidła pokuły.

Prężą się w zworze sękatej
niezdarne dłoni kwadraty,
klekocą zwarte przeguby,
wiercą się wściekłe kadłuby.

Warknie kołowrót rozkuty,
wzniosą się szczerbate skluty,
runą schrypłymi zamachy
w sklepienia,
liny,
stalowe spiny,
gmachy.

Opak mordędze bez końca
nie pęknie przestrzenna cela.

Zbiegły się, zbiegły:
pęknięcia cięć, krzywizny,
zagięcia lin, blizny,
rozdarte łuki, starte znaki,
zygzaki, cięciwy,
złamane, sfalowane,
krzywe –
Napina je u szczytu w proste kropla słońca,
jak ogromna, pionowa, chybliwa libella.

Spiętrza się, wzdyma od nowa,
zaklęte wnętrze roztula
ślepa, potworna budowa:
KULA.

OPIS

Wiersz opowiada o dwójce drwali – cieśli, którzy pracują „w drewnie”. Pracują tak zaciekle, że sami krok po kroku upodabniają się do materiału, który jest dla nich tworzywem. Wiersz jest pochowałą pracy, trudu, budowania i tworzenia konstrukcji. Człowiek, ujarzmiając materię w wyniku obcowania z nią upodobania się do niej i staje się jej częścią. Materiał i rzemieślnik stają się jednością.

Przyboś pisze:

„W zaciekłym, martwym uporze,
stężałym jak soki w korze,
kurczą łykowe muskuły,
które spoidła pokuły.”

Ciała robotników są coraz mniej cielesne, grzbiety są drewniane, mięśnie łykowate. O efekcie pracy (a efektem ma być kula jako bryła doskonała) decyduje nie natchnienie, ale myśl i praca. Podkreśla to dobór słownictwa z dziedziny fizyki, geometrii, astronomii. Pojawiają się takie określenia jak: stożki, walce, cięciwy, krzywizny.

📖 „DACHY” Julian Przyboś

Wyżej!

Płaszczyzny kręte, piramidy pięter,
płaszczyzny wirujące, płaszczyzny wznoszące,
figurotwórcze.
Masywnej przestrzeni
skręt,
rodzących się miast
kurcze.

W żywym patosie konstrukcji, w geometrycznym wymiarze
wspina się, urastając, sześcienna dusza stolic.
Warczy windami rozmachu, zawisa na lewarze,
wskoczy! Na wieżach radia z materii myśl wyzwoli.

Spod konwulsyjnej sieci drutów się rozprzestrzenia,
bucha wściekłością linij, prostopadłością pionu,
triumfem wyniosłości rozpręża łuk sklepienia,
jak rozkosz łechce bezmiar igłą piorunochronu.

W chmurach zawiesza wierzchołki jak gigantyczne wahadła,
kołysze się – przystaje – osiada w formach narożnic.
Wyżej! Sztabami ramion roztrącę ulic gardła,
prężność rozkręcę palcami jako korbami opornic.

Jak elektryczność błyśnie, podskoczy murem w górę,
przestworem napęcznieje olbrzymi miasta kolos;
rozniesie wszystkie place, rozsadzi mas strukturę,
wypnie, jak lane przęsło, nieskończoności koło.

W fundament,
w żelazobeton posad
ruń
sztychami wiru!

Już
pęd
zębatych trybów
kół
wwierca się w fabryk brzuch.
W dół
rwie
rowami
szybów.

Świstem drgających świdrów,
oskardów ciętym kłem,
skrą,
mechanicznym łbem,
ciśnieniem: milion atmosfer,
uderz
w globu centralny
nerw!

I znów
prostotą zakrzepłych form
wydźwignij się do chmur, miarowy aparacie.
Nad hut czerwone hale, nad falujące blachy,
kiedy godzinę 6-tą syreny fabryk odhuczą,
płyń w zmierzch stalowy nieba i gwiazd zbliżone dale:
w dachy.

OPIS

Wiersz jest obrazem zantropomorfizowanego rodzącego się w bólu i trudzie miasta. Trwa walka techniki z naturą, której trzeba zwycięsko wydzierać przestrzeń. Miasto to kolos, który potężnieje i rozpręża się. Miasto pokazane jest jako imponujący żywy patos konstrukcji. Czasowniki, które pojawiają się tekście, są niezwykle dynamiczne. Pjawiają się słowa takie jak: rwie, pędzi, rozsadzi, rozniesie. Sugerują zwycięski pochód myśli ludzkiej i jej technicznej realizacji. W pejzażu nie widać człowieka, bo wypadłby on blado. Stałoby się tak dlatego, że miasto rodzi się samo i samo rośnie. Występuje pewnego rodzaju odwróceniem porządku.

Tytuł „Dachy” sugeruje, że miasto buduje się od dachu. Tekst jest skonstruowany w taki sposób, żeby czytelnik odniósł wrażenie, że miasto wychodzi i rodzi się z ziemi. Najpierw pojawiają się dachy pełne anten i to one rosną w górę, a potem widać pozostałą konstrukcję budynku. Występuje antropomorfizacja, ponieważ rodzące się miasto przypomina w jakimś sensie poród kobiety. W momencie, gdy rodzi się dziecko najpierw widać jego głowę.

Dodatkowo w wierszu zostało nagromadzone słownictwo techniczne.

📖 „Z TATR” Julian Przyboś 

Pamięci taterniczki, która zginęła na Zamarłej Turni

Słyszę:
Kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał.

To – wrzask wody obdzieranej siklawą z łożyska
i
gromobicie ciszy.

Ten świat, wzburzony przestraszonym spojrzeniem,
uciszę,
lecz –
Nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr.

To zgrzyt
czekana,
okrzesany z echa,
to tylko cały twój świat
skurczony w mojej garści na obrywie głazu;
to – gwałtownym uderzeniem serca powalony szczyt.
Na rozpacz – jakże go mało!
A groza – wygórowana!
Jak lekko
turnię zawisłą na rękach
utrzymać,
i nie paść,
gdy
w oczach przewraca się obnażona ziemia
do góry dnem krajobrazu, niebo strącając w przepaść!

Jak cicho
w zatrzaśniętej pięści pochować Zamarłą.

OPIS

Wiersz wchodzi w skład tomu pt. „Równanie serca”. Równanie serca oznacza uspokojenie serca.

Wiersz nie ma regularnej budowy stroficznej, ale można go zaliczyć do wierszy stychicznych (nieregularna liczba zgłosek w wersach od 1 do 15). Przyboś stawia na piękną konstrukcję zdań, które mają charakter metafor.

Przyboś pisze:

"nie pomieszczę twojej śmierci w granitowej trumnie Tatr”

„kamienuje tę przestrzeń niewybuchły huk skał.” 

Trudna do ustalenia jest odmiana liryki. Z jednej strony jest bezpośrednia, bo pojawia się zwrot „słyszę”, ale równocześnie opisowa, bo początek wiersza jest nietypowym opisem górskiego krajobrazu.

Pojawiają się zwroty do adresata, metafory, oksymorony.

W tekście następuje odwrócenie perspektywy patrzenia. Przyboś tworzy wrażenie, że to ziemia strąca niebo w przepaść. W utworze występuje zabieg odwrócenia, który ma uzmysłowić ogrom przerażenia, oddać gwałtowne łomotanie serca.

Pojawia się również kondensacja znaczeń. Słowo „zamarła” odnosi się do:
- nazwy geograficznej,
- zabitej taterniczki,
- niemej przyrody tatrzańskiej, która zamarła w przerażeniu patrząc co dzieje się ze spadającą taterniczką.

Taki sposób obrazowania nazywany jest techniką odwróconej kamery. Można wyobrazić sobie, że spadająca głową w dół taterniczka obserwuje wszystko z takiej pozycji, jak gdyby trzymała w ręku kamerę. Kamera nagrywa oddalające się szczyty gór i skały. Sprawia to wrażenie, że oddalają się szczyty gór, a nie, że spada kamera.


Wielka Powtórka Maturalna

Dla Uczestników
Materiały dodatkoweFAQ